2024.04.24

Prognoza walutowa 2024-04-24

Dolar koryguje siłę po słabszych danych PMI

Aktywność biznesowa w USA, mierzona wskaźnikami PMI, spadła w kwietniu, wg wstępnych szacunków, do najniższego poziomu od 4 miesięcy ze względu na słabszy popyt, podczas gdy stopa inflacji przypuszczalnie nieznacznie spadła, pomimo gwałtownego wzrostu cen środków produkcji. Zbiorczy indeks PMI wyliczany przez S&P Global, który śledzi sektory produkcyjne i usługi, spadł w tym miesiącu do 50,9 pkt z 52,1 pkt w marcu. Spowolnienie odzwierciedlało słabsze tempo wzrostu zarówno w sektorze przemysłowym, jak i usługowym, przy czym aktywność spadła do najniższych poziomów, odpowiednio, od 3 i 5 miesięcy. Z badania wynika, że ​​na początku II kw. gospodarka straciła dynamikę w porównaniu do okresu styczeń-marzec. Według prognoz ekonomistów PKB rósł w I kw. w tempie 2,4 proc. w ujęciu rocznym.

Miara nowych zamówień otrzymanych przez prywatne przedsiębiorstwa w badaniu S&P Global spadła do 48,4 pkt z 51,7 pkt w marcu, co stanowi pierwszy spadek od sześciu miesięcy, podczas gdy miara cen płaconych za środki produkcji spadła do 56,5 pkt, w stosunku do najwyższego od sześciu miesięcy poziomu 58,7 pkt osiągniętego w marcu (nadal solidny wynik). Wskaźnik cen wyrobów gotowych spadł do 54,1 pkt w stosunku do najwyższego od 10 miesięcy poziomu 56,4 pkt odnotowanego w marcu.

PLN: Złoty kontynuował wzrosty we wtorek, niwelując straty z ubiegłego tygodnia do ok. 1,5 proc. Główne pary zrealizowały wcześniej prognozy minimalnych wzrostów stawiane na II kw. Wyprzedaż złotego na razie nie jest wznawiana z uwagi na uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie, jednak sytuacja pozostaje niepewna. Widzimy spore ryzyko nawrotu słabszej postawy polskiej waluty ze względu na czynniki inne niż geopolityka. Za tydzień posiedzenie Fed, na którym spodziewać się należy zaostrzenia retoryki w kierunku dłuższego utrzymywania bieżących stóp proc., co może ponownie popsuć nastroje globalne.

Indeks PLN do EUR, USD, CHF, GBP z równym udziałem (im wyżej, tym złoty mocniejszy) wrócił do wartości z 15 kwietnia. Przed tygodniem spadł na 3-miesięczne minima. Indeks złożony z szerszego zbioru walut, który w ubiegłym tygodniu wyrównał tegoroczne dołki, jest także w rejonie cen sprzed 1,5 tyg. Wyższe ceny z poprzednich dni rekomendowaliśmy wykorzystać do pozbycia się większości nagromadzonych nadwyżek eksporterów oraz wykonać krótkie zabezpieczenia w podmiotach, gdzie ich już nie było.

Założeniem w perspektywie III kw. jest, że kursy EURPLN i GBPPLN domkną „luki bessy” powstałe na sesji 16 października 2023 r., zaś pozostałe pary (tam, gdzie te przestrzenie na wykresach zostały domknięte już wcześniej) osiągną analogiczne poziomy. Stąd z większymi i dłuższymi zabezpieczeniami na razie radzimy poczekać, obserwując rozwój sytuacji na rynku.

Pojawiające się sygnały globalnej zmiany wektorów na rynkach (spadki na Wall Street), tj. trwalszego pogorszenia nastrojów od kilku dni nie zostają wzmocnione. Napięcie na linii Tel Awiw-Teheran osłabło i nie zanosi się na eskalację. Większy pesymizm może ponownie dać o sobie znać, gdy na najbliższym posiedzeniu 1 maja Fed zaostrzy retorykę polityki pieniężnej (stopy dłużej na obecnym poziomie). Cały czas utrzymuje się spore prawdopodobieństwo rozwinięcia się trwalszej, mocniejszej tendencji osłabienia złotego. Na razie miała miejsce pierwsza fala spadków PLN, za nią – zwykle najsilniejsza – faza korekty. Dalsze sygnały rynek wysyłać będzie na przestrzeni kolejnych sesji tego i przyszłego tygodnia.

Choć ostatnie kilka dni zaczynają na to wskazywać, na razie wciąż nie traktuję obecnego zachowania złotego jak tego z września, gdy spadki były dynamiczne, ale krótkotrwałe. Tamta wyprzedaż była powodowana stricte lokalnym czynnikiem (nieoczekiwane, mocne ciecie stóp RPP), natomiast obecny ruch wydaje się mieć głębsze podłoże (dłużej wyższe stopy proc. w USA) i potencjalnie może przekształcić się w szerszą, globalną tendencję. Stąd ostrożne podejście, jeśli chodzi o zabezpieczenia eksportu. Co do importu, tak jak wskazywałem przez ostatnie 2 miesiące, ze względu na ograniczone możliwości spadków kursów w dalszej części roku, zasadnym było pozostawić sporą część zakupów walut zabezpieczoną po niskich kursach z I kw./pocz. kwietnia, co też rekomendowaliśmy klientom.

EURPLN: Rynek podjął wczoraj kolejną próbę powrotu powyżej ważnego poziomu 4,3275. Dotarł do 4,3350, ale szybko zawrócił z tej ścieżki i zakończył dzień w rejonie 4,31. Po raz kolejny widać było zatem sporą rzeszę chętnych do sprzedaży euro w okolicach 4,33. To zły znak, jeśli chodzi o perspektywy kontynuacji wzrostów, ale na razie jest za wcześnie by mówić, że to ich definitywny koniec. Notowania pozostają powyżej strefy 4,29/30, która jest kluczowa dla dalszego obrazu rynków.

O 8.10 w środę notowania są przy 4,3080 wobec 4,3165 wczoraj o tej porze. Celem na II kw. jest niezmiennie osiągnięcie tegorocznych szczytów z zakresu 4,38-4,41. W obecnym układzie rynku i zamieszaniu, jakie ma miejsce globalnie w związku ze zmianą oczekiwań dot. polityki pieniężnej w USA, ale też wciąż, choć aktualnie w znacznie mniejszym stopniu, niepewnością w sferze geopolityki (Bliski Wschód, Ukraina), opcja kontynuacji wzrostów kursu po korekcie wydaje się najbardziej realna. Rozkład niepewności już wcześniej, przed odwetem Iranu, przesunął się w kierunku słabości złotego w średnim terminie. W najbliższych dniach spodziewam się stabilizacji kursu między 4,30 a 4,35. W maju pojawić się powinny wzrosty w rejon 4,37. Rynek jest i pozostanie obarczony dużą dozą niepewności i w ogromnym stopniu podatny na napływ nowych informacji.

Mocniejszy dolar i wyższe rynkowe stopy proc. w USA, a także wzrost cen ropy naftowej (zwiększa presję inflacyjną) przybliżają perspektywę definitywnego zakończenia cyklu aprecjacji złotego 2022-2024 i powrotu do długofalowego, widocznego od początku ubiegłej dekady, trendu „pełzającej deprecjacji”. Niemniej, ze względu na długi okres wstrzymywania się z transakcjami po stronie eksporterów oraz rekomendacje kumulowania środków bieżących w walucie, okolice ceny 4,35 trzeba będzie dalej wykorzystywać do sprzedaży kolejnych porcji (nawet do całości) nagromadzonych nadwyżek w euro eksporterów. Warto również dokonać krótkich (1-2 miesiące ekspozycji) zabezpieczeń przyszłych wpływów na wypadek dłuższego ustabilizowania się sytuacji, bez odwrócenia trendów globalnych.

USDPLN: Po raz kolejny rynek odbił się przy próbie wybicia ponad 4,0650. Spadł poniżej 4,05. Wskazywałem wcześniej, że skuteczna obrona tej linii wsparcia będzie oznaczała, że następne dni upłyną w paśmie 4,05-4,13 i wzrosną szanse na ponowny ruch powyżej 4,10. O 8.25 w środę notowania są przy 4,0280 wobec 4,0545. Spadek pod 4,05, jeśli utrzyma się dziś, będzie sygnałem, że kolejne dni to nie wzrosty w kierunku 4,10, a stabilizacja między 4,00 a 4,05.

W rejonie 4,10 rekomendowaliśmy w ubiegłym tygodniu pozbycie się co najmniej połowy skumulowanych, nagromadzonych w dużej ilości nadwyżek w USD. Doczekaliśmy się lepszych cen do sprzedaży, z czego należało skorzystać. Kurs wybił się górą z pasma 5-miesięcznej konsolidacji (3,89-4,06). Pytanie, czy trwale. Dziś wydaje się, że nie. Jednak przy globalnej zmianie nastrojów (wciąż są tego symptomy) realnym stanie się wzrost ponownie powyżej 4,10, a szerzej nawet o pełny zakres konsolidacji, co dawałoby ceny z zakresu 4,25 w horyzoncie najbliższych 2-5 miesięcy.

CHFPLN: Spadki także na parze frank-złoty. Kurs osunął się w kierunku 4,40. Zniwelował połowę wzrostów zainicjowanych 9 kwietnia. Ubiegłotygodniowe wzrosty powyżej 4,50 wykorzystaliśmy do pozbycia się nadwyżek (nielicznych) eksporterów w tej walucie. Osiągnięcie 4,50 już w połowie kwietnia było sporym (pozytywnym) zaskoczeniem. Potwierdziło to, z jednej strony, zakończenie fazy globalnej słabości szwajcarskiej waluty wraz z nasileniem się obaw geopolitycznych oraz zbliżaniem się do obniżki stóp EBC, a z drugiej brak podstaw do dalszej, trwałej aprecjacji złotego.

O 8.30 w środę notowania są przy 4,4130 wobec 4,4455 wczoraj o tej porze. Pomimo korekty wzrostów do połowy fali osłabienia złotego, rynek w średnim terminie wciąż wygląda korzystniej dla byków, niż dla niedźwiedzi. W krótkim horyzoncie (kilka-kilkanaście dni) możliwa jest konsolidacja kursu w paśmie 4,40-4,50. Bieżące ceny wykorzystujemy do zakupów. Trwała zwyżka powyżej 4,49/4,50 (na razie jej nie ma) dałby impuls do kontynuacji wzrostów w kierunku 4,60-4,70 latem albo jesienią.

GBPPLN: Bez większych zmian. Test równej ceny 5,00 na razie zakończony sukcesem dla byków. Przed tygodniem kurs zawrócił ze ścieżki wzrostów niewiele ponad grosz poniżej linii górnego ograniczenia 4-miesięcznej konsolidacji 4,96-5,13. O 8.35 w środę rynek jest przy 5,0110 wobec 5,0030 wczoraj o tej porze. Większość nadwyżek funtów wyprzedawaliśmy w paśmie 5,08-5,10. Częściowe zabezpieczenia eksporterów rekomendować będziemy, gdy kurs osiągnie rejon 5,13/14 (ten kwartał). W horyzoncie III kw. oczekiwanym poziomem jest zwyżka do 5,21 (luka bessy).

EURUSD: Od wczorajszych, słabych danych PMI kurs testuje opór z rejonu 1,07. To ważny moment dla rynków. Wzrosty powyżej 1,07 zachwieją scenariuszem, że dolar na dłużej utrzyma ostatnie zyski. Wówczas założenie, że kurs skieruje się w horyzoncie czerwca do 1,05 może się nie zrealizować. Jeśli natomiast w rejonie 1,07, jak ostatnio, będzie pojawiała się podaż euro, scenariusz mocniejszego dolara pozostanie opcją nr 1 na kolejne tygodnie. O 8.40 w środę notowania są przy 1,0700 wobec 1,0640 wczoraj o tej porze. W szerszym horyzoncie (II-III kw.) podtrzymuję ocenę, że nie należy oczekiwać trwałych ruchów wzrostowych na tej parze. Zarówno czynniki fundamentalne, jak i techniczne na razie wciąż przemawiają za kontynuacją mocnego dolara i nie wskazują na wzmożoną aprecjację euro.